Nowy Jork Maraton oczyma biegacza-nowicjusza z Rosji

TEKSTY - Nadya

Nowy Jork Maraton oczyma biegacza-nowicjusza z Rosji.

(Wynik 04:34:39 miejsce 27355, numer startowy 41406)

Maraton nowojorski uważany jest za największy maraton świata, ma praktycznie doskonałą organizację, jego atmosferę nazywają niepowtarzalną i szczególną. Nadieżda Kałaczewa, uczestniczka tegorocznego maratonu nowojorskiego bardzo szczegółowo opisała wszystkie kluczowe momenty maratonu i jego organizacji z punktu widzenia zwykłego uczestnika, a także udostępniła fotografie i wideo z Nowego Jorku.

 

Trochę o sobie..........

Nadieżda, opowiedz trochę o sobie, o tym, jak zaczynałaś biegać, albo jak mówią na Zachodzie, uprawiać «jogging»?

Mam 36 lat. Mam rodzinę, męża i dwoje dzieci w wieku 5 i 2 lat. Mamy rodzinny biznes, zajmujemy się organizacją turystycznych i biznesowych wyjazdów do Azji. Zaczęłam biegać jakieś 9 lat temu. Mój tryb życia w tamtych latach, nie był idealny - bary, restauracje, imprezy towarzyskie, alkohol i papierosy. W rezultacie na Nowy Rok w 1999-tym znalazłam się w szpitalu. To był pierwszy i bardzo poważny sygnał ostrzegawczy. Trzeba było coś zmienić. W ten sposób doszłam do konieczności zajęcia się sportem. Od razu spodobałam się bieżnia. Bardzo dobrze pamiętam pierwszy dzień na bieżni. Przebiegłam mniej niż 1 km z prędkością około 9 min / km, bardzo mi się spodobało i zrozumiałam, że bieg pomaga uporać się ze stresem i uspokoić nerwy. Tak się to i zaczęło. Potem były duże przerwy w treningach, związane z narodzinami dzieci. A bieg bardzo mocno pomógł mi zrzucić wagę po porodach. Musiałam pozbyć się 20-stu zbędnych kilogramów i zaczęłam biegać po 5-7 km. W ten sposób i pojawiła się myśl zwiększyć kilometraż.

 

Śmiała decyzja........

A jak Pani zdecydowała się wyjść na maraton? Musi się Pani zgodzić, że jest to dość śmiała decyzja dla kobiety w wieku 36 lat, wcześniej na poważnie nie zajmującej się biegiem i lekkoatletyką. Spotkałam w czasie urlopu kobietę, Francuzkę w wieku 60-ci lat. Ona była na tyle piękna, wyprostowana i wysportowana, że nie wytrzymałam i zapytałam ją jak jej udało się nie tyle zachować ile stworzyć takie ciało. Opowiedziała o biegu i maratonie. Wtedy wszystko stało się jasne. Mam ponad 30-ci, na chirurgię plastyczną się nie zgadzam, a dobre zdrowie i ciało bardzo się chce mieć i po 60-ce. Przykład tej kobiety mnie natchnął. Zacięłam kupować książki o bieganiu i myśleć o maratonie. Dobrych książek w naszym kraju nie ma, dlatego zaczęłam zamawiać książki po angielsku przez internet. Pierwsza książka o maratonie, którą przeczytałam, to były wspomnienia i rady Grete Waitz. I to był pomyślny początek. Potem był Haruki Murakami z rozmyślaniami o biegu, Arthur Lydiard z treningami i tak dalej.

 

Dlaczego Nowy Jork..........

Dlaczego jako pierwszy maraton dla siebie wybrała pani właśnie Nowy Jork?

 

Pierwszą ideą był maraton w Singapurze w listopadzie 2008 roku. Nie zdążyłam się tam zapisać, nie było miejsc. Wtedy zrozumiałam, że na maraton należy zapisywać się zawczasu. Potem zdecydowałam się przebiec maraton w Paryżu w kwietniu 2009. Zarejestrowali mnie bez specjalnych problemów. Będąc nowicjuszem, nie wzięłam pod uwagę, że okres najdłuższych i najtrudniejszych treningów biegowych wypadnie w styczniu. W końcu lutego okazało się, że jestem po prostu nie przygotowana. Ale zrozumiałam, co to jest przygotowanie do maratonu i ile czasu trzeba trenować. Chodzi o to, że oprócz biegania musiałam zajmować się dwójką dzieci, biznesem i gospodarstwem domowym. Dlatego budzę się wcześnie i zaczynam biegać od 6-tej rano. Ciężko było przyzwyczaić się do rytmu procesu treningowego, ale stopniowo się zaadoptowałam i zaczął mi się podobać taki rozkład zająć i smutno mi, gdy z jakichkolwiek przyczyn muszę opuścić trening. Tak wiec Paryż przepuściłam. Ale mając już dostateczną wiedzę na ten temat, przestudiowałam mapy maratonów i ich opisy. W ten sposób doszłam do wniosku, że pierwszy maraton najlepiej biegać w Ameryce, ponieważ tam będzie zawsze dobra organizacja, nawet jeśli to będzie niewielki, lokalny maraton. W marcu zbadałam temat maratonu w Nowym Jorku.

 

Losowane .............

Słyszałem, że nie każdy chętny może wziąć udział w maratonie w Nowym Jorku, ponieważ zaproszenia do udziału są losowane.

Tam jest zasada, że jeśli 3 razy Cię nie wylosują, to za 4-tym razem gwarantują Ci udział. Dlatego, zdecydowałam, że biorę udział w losowaniu, a treningi zaczynam z założeniem, że w sierpniu pobiegnę w niewielkim maratonie w stanie Wisconsin. Nie liczyłam na zwycięstwo w loterii za pierwszym razem, myślałam, że pobiegnę w Nowym Jorku za trzy lata, po trzech losowaniach. W czerwcu, w środę, jak sobie przypominam, miałam ciężki trening interwałowy, po treningu przychodzę do domu, otwieram pocztę i hop - list z zaproszeniem do Nowego Jorku. Przeszłam badania u lekarza sportowego, dostałam zgodę i zaczęłam się przygotowywać wg 20-to tygodniowego planu. To było wspaniale lato. Dużo biegania, dużo radości i oczekiwanie wielkiego wydarzenia. Z Nowego Jorku regularnie przychodziły listy z różnymi opowiadaniami i materiałami przygotowawczymi - wszystko to silnie motywuje. Napisałam do swoich starych przyjaciół z San Diego i oni od razu powiedzieli, że przyjadą do Nowego Jorku mnie dopingować. Było bardzo milo, ponieważ rodzina w Moskwie nie za bardzo rozumiała, co ja robię i po co. Mama w ogóle uważała, że u mnie źle z głową. Bardzo pomagał mąż, siedział z dziećmi, kiedy biegałam, pomagał wybrać strój i sprzęt, kiedy miałam długi trening, podawał wodę i na rowerze wyjeżdżał z dziećmi w charakterze grupy wsparcia.

 

Nowy Jork............

Ile dni przed startem przybyła pani do Nowego Jorku i gdzie się tam pani zatrzymała?

Przed wyjazdem przez Internet znalazł mnie jeszcze jeden uczestnik maratonu Sergiej Panciriew. On już nie raz biegał w maratonie w Nowym Jorku. Skontaktowaliśmy się i spotkaliśmy 28 października na Times Square. Z mężem przylecieliśmy 27 października. Kwaterę trzeba szukać zawczasu i jeśli trzeba oszczędzać, to lepiej mieszkać w New Jersey. W Nowym Jorku, w zeszłym roku, w niedrogim hotelu (70 dolarów za pokój za dobę) Sergieja przed maratonem pogryzły pluskwy. Zdecydowaliśmy się wynająć nieduże apartamenty niedaleko od Central Parku, żeby z mety było bardzo blisko. Czyli na mieszkaniu nie zaoszczędziliśmy. Że były to apartamenty bardzo pomogło, gdyż w przeddzień startu odżywiałam się w domu i jadłam to, co zwykle przed długim treningiem. W Nowym Jorku jakość jedzenia w niedrogich restauracjach jest zła, dużo tłuszczu, dlatego zawczasu trzeba myśleć o jedzeniu.

Proszę opisać nowojorską atmosferę w tych dniach. Jak oni szykują się do maratonu?

Nowy Jork bardzo lubi swój maraton. Wszędzie są reklamy, napisy na autobusach. Zrobili specjalną serię plakatów, poświęconych odczuciom biegacza na każdej mili. Na przykład, na 20-tej mili: «Hello New Jork. Goodbye struggle». Na mecie: «Hello finish linie. Goodbye old me». To bardzo doładowuje. W przeddzień startu odbył się bieg przyjaźni. To 4 km od budynku ONZ do Central parku. Było około 10.000 ludzi. Każdy starał się ubrać w coś narodowego albo dziwnego. My byliśmy w koszulkach z napisem Rosja i bardzo dobrze nas przyjmowali, wielu dziwiło się, widząc Rosjan, prosili zrobić zdjęcia, pytali czy w Rosji są maratony. W takich momentach było oczywiście przykro, że my rosyjscy biegacze nie możemy zorganizować się i reprezentować swój kraj nie w liczbie 2-ch ludzi, a przynajmniej 50-60. Na przykład z Peru, gdzie ludziom żyje się gorzej niż w Rosji, była cała delegacja.

JavaScript is disabled!
To display this content, you need a JavaScript capable browser.

 

 

Teraz sam maraton...........

Przejdźmy teraz bezpośrednio do maratonu. Proszę opowiedzieć jak odbył się start. W telewizji widziałem, że wszyscy uczestnicy byli rozdzieleni na 3 potoki (nie licząc elity kobiet). Jak odbyło się organizowanie tych potoków, rejestracja?

Wszyscy biegaczy, których znam, są zgodni, że pod względem organizacji żaden z maratonów na świecie nie dorównuję nowojorskiemu. Dlatego nowicjuszom radzę, starajcie się przebiec swój pierwszy maraton w Nowym Jorku, jeśli macie taką możliwość. Nie będziecie żałować żadnego centa wydanego na podróż i sam udział. Rejestracja i wydanie numerów i chipów odbywa się w specjalnym centrum wystawowym, gdzie wszystko jest tak zorganizowane, że nigdzie nie ma kolejek. Przy takiej ilości uczestników, wszystko jest przemyślane do najdrobniejszych szczegółów. Każdy numer oprócz cyfr ma swój kolor, który określa porę startu (w sumie były trzy starty). Tenże kolor określa część obozu, w którym macie oczekiwać na start. Na numerze jest także środek transportu, który dostarczy was na wyspę, gdzie startuje maraton, oraz czas skorzystania z tego transportu. I, wreszcie, na numerze znajduję się litera, która oznacza korytarz wyjścia na start, czyli ludzie przy pomocy niedużych korytarzy są ustawiani w jedną, długą rzekę startową. W rezultacie całe 44 tysiące biegaczy są dokładnie rozmieszczone i rano przy przejeździe na miejsce startu też nie ma kolejek, ścisku, zamieszania i innych problemów, które mogą przeszkadzać biegaczom. Jedyny minus - to fakt, że z powodu tak złożonej logistyki na maraton trzeba wyjeżdżać około 5:00-5:30 rano. Zawczasu trzeba zjeść śniadanie i wziąć ze sobą jedzenie, które się lubi. Bo znowu, te amerykańskie bułki - to jedzenie dla amatorów ich że. W strefie oczekiwania na start proponują wam morze bułek, kawę, herbatę, Gatoradę, wodę. Wszystkiego było w nadmiarze i bez kolejek - podchodź i bierz. Nie było gdzie siedzieć. Siedziałam na szalu, który wzięłam, żeby było ciepło. Teraz już wiem, jak poradzić sobie z tym problem. Po maratonie dostajecie taką metalizowaną płachtę-koc dla zachowania ciepła. Nie trzeba jej wyrzucać, weźcie ze sobą na następny maraton, rozłóżcie na asfalcie i siedząc na niej będziecie spokojnie czekać na start. Trzeba brać naprawdę ciepłe rzeczy. Część można oddać specjalnej obsłudze, która dostarczy je potem na metę i znów wszystkie ciężarówki z rzeczami były rozstawione według numerów i nie było żadnych kolejek, a po drodze z mety do krewnych zabraliśmy te rzeczy. Trzeba jednak koniecznie zatroszczyć się o kurtkę i spodnie, w których spędzicie ostatnie około czterdziestu minut i tuż przed startem je wyrzucicie (wszystkie te rzeczy oddają potem biednym). Jest to ważne, bo na starcie jest bardzo silny wiatr i jest bardzo zimno. Ci, którzy myślą, że Nowy Jork ma przyjemną dla nas aurę, głęboko się mylą, ich morski zimny wiatr i plus 8 jest zdecydowanie mniej przyjemny, niż mrozek rano w styczniu.

 

 

Start..........

Co czuje człowiek, stojący w tym czterdziestoczterotysięcznym tłumie. Co się dzieje, kiedy jest start maratonu?

Kiedy widzisz dookoła pięknych, wysportowanych i uśmiechniętych ludzi, znika przedstartowa trema. Po prostu czujesz, że jesteś częścią wielkiego wydarzenia. Na niebie helikoptery stacji TV, dookoła dziennikarze z kamerami. Ty rozumiesz, że to co wielokrotnie z zamieraniem serca widziałeś w telewizorze, dzieje się z tobą i jesteś częścią wielkiego świata lekkiej atletyki. Główny start widzieliśmy ze strony naszego korytarza. Rozległ się silny huk. Nigdy nie przypuszczałam, że wystrzał startowy jest taki głośny. To był start mężczyzn. Główni faworyci biegli na górnym poziomie mostu. I było najciekawsze to, ze oni do nas machali i pozdrawiali nas. To było bardzo przyjemne. W Nowym Jorku jest inny stosunek do maratonu. Tu nie pytają się, które miejsce zająłeś. Dziękują Ci, że jesteś i biegniesz. Tu wszyscy, którzy finiszowali - bohaterowie i właśnie taki stosunek organizatorów, liderów i zwykłych mieszkańców tworzy tą niepowtarzalną atmosferę, o której wszyscy mówią. Kiedy doszliśmy do linii startowej, rozbrzmiewała pieśń Franka Sinatry «New Jork, New Jork». Taka atmosfera nastawia Cię na szybki i lekki start. Ale miałam twardą wskazówkę od mojego kibica z San Diego, który 35 lat już biega. On powiedział, żeby przez start przejść na piechotę, potem wolnym biegiem dostać się na most i pozwolić wszystkim, kto chce biec szybko, wyrwać się do przodu. Uprzedził mnie, że wszyscy będą pobudzeni i pobiegną szybciej od swoich możliwości. To było bardzo ważne, skoncentrować się i nie dać się ogólnej porwać fali i ponieść z większą, niż trzeba prędkością. I wiecie, on miał rację. Potem wyprzedziłam wielu z tych, kto na starcie mnie wyprzedził. W drugiej połowie dystansu, bardzo wielu zaczyna iść i dopełzają do mety. Ogólnego czasu na zegarze nie zatrzymuje się, to znaczy kiedy przecięliśmy linię startu, na oficjalnym zegarze było już około 30 minut. Trzeba o tym pamiętać i kontrolować swoją rozpiskę czasową samodzielnie.

Słynny most...............

Proszę opisać wrażenia, których Pani doświadczała w czasie biegu ulicami Nowego Jorku. Czy to prawda, że na ulicach stoją 2 miliony kibiców?

Pierwsze trzy kilometry to sam most, który jest na wszystkich fotografiach, wszystko jest bardzo pięknie, ale wiatr po prostu znosi, a podbieg do środka mostu jest z porządnym nachyleniem. To był mój pierwszy problem, niedostatecznie trenowałam na podbiegach. Tam gdzie ja mieszkam, krajobraz jest bardziej płaski. I znowu nowicjuszom rekomenduję więcej uwagi udzielać przekrojowi planowanej trasy. Prawdopodobnie, moje rady wydadzą się prymitywne, ponieważ oni są już doświadczonymi biegaczami i dawno już to wszystko wiedzą, ale proszę mi wierzyć, są i zwykli amatorzy biegania, którzy, może by i pobiegli maraton, ale boją się uczestniczyć z powodu braku informacji i wiary we własne siły. Jestem gotowa pomóc takim ludziom w przygotowaniach do pierwszego maratonu, ukierunkować i podpowiedzieć. W jednym reportażu trudno opisać cały dystans i wrażenia z biegu. Wiele w moim programie przygotowań nie zadziałało, pomimo tego, że przepracowałam i przeanalizowałam ponad 20 wariantów planów treningowych, ale teraz wiem, co trzeba poprawić i szykuję się pokonać 4 godziny. Ale wróćmy na most, gdzie są pierwsze trzy kilometry. Myślę, że o jednym pikantnym szczególe gazety nie piszą. Początkowo sama dziwiłam się, kiedy we wszystkich materiałach, które nam wydawano na każdym kroku, uparcie pisali, że w strefie oczekiwania i startu będzie 1500 toalet, a także na każdej mili będą toalety. Uprzedzano, że nie daj Boże zauważą was przy tej potrzebie w czasie biegu, zdejmą z trasy i nie pozwolą w przyszłości uczestniczyć w maratonie. Bardzo dziwne, pomyślałam, że tak szczegółowo uprzedzają. Tak więc jakie było moje zdziwienie, kiedy wielu maratończyków, wbiegając na most Wierzano, natychmiast podbiegli do krawędzi załatwić swoją potrzebę. Rzeczywiście, toalety stały tam na każdym kroku i mówić, że na pierwszej mili mógł mieć z tym ktoś problem nie można. Ogólnie, potem wyjaśniłam u swojego mentora z San Diego, że to taki przesąd, żeby pomyślnie przebiec maraton. Most Wierzano od razu daje do zrozumienia biegaczom, że trasa będzie trudna. Jak już mówiłam, to podbieg, wiatr i, oprócz tego, twarda betonowa nawierzchnia. Za to po zbiegu wbiegamy do Brooklyn, gdzie na nas czekają tłumy kibiców. Orkiestry, ludzie z flagami, plakatami, z wodą i czekoladkami, krzyczą wszystkim. Ja byłam w rosyjskiej koszulce i na długości całych 42 km słyszałam «Go Russia. We love you». Nie wiem, ile było ludzi, ale oni nie odchodzili po przebiegnięciu elity i podtrzymywali właśnie nas, tych, którzy są słabsi, komu jest trudniej, kto cierpi i walczy. Mówią, że ludzie stali tam prawie 7 godzin. To nieprawdopodobne.

Kryzys.........

Jak układał się pani bieg na trasie? Czy miała pani jakiekolwiek problemy?

Na 23-ej mili mocno natarłam nogę. Tam był nasz ostatni punkt spotkania z mężem. Powiedział mi, że jeśli zachowam tempo, to pobiegnę poniżej 4-ch godzin 30 minut. Na co odpowiedziałam, że chcę ukończyć w 5 godzin i dojdę na pieszo. Przeszłam na chód i wtedy dogoniła mnie kobieta, około 55-cio letnia . Ona biegła bardzo równo, w niewysokim, ale równym tempie. Było widać, że ona jest doświadczonym maratończykiem. Objęła mnie ramieniem i powiedziała: «Dziecko, nie zatrzymuj się, dobiegniesz. Zostało niewiele. To twój mózg się zmęczył, a nogi jeszcze biegną. Ja to widzę. Ty już zrobiłaś całą pracę. Ty na pewno dobiegniesz». Pobiegłam, powoli i ciężko, ale jednak nie idąc. Na mecie zrozumiałam, że dzięki jej słowom, ustanowiłam swój osobisty rekord czasu długiego biegu, poprawiając poprzedni wynik prawie minutę na mile. Central Park........... Meta maratonu jest w Central Parku. Proszę opisać ostatnie kilometry maratonu i ich atmosferę. Kiedy wbiegasz do Central Parku, to już jest ogrodzenie i barierki przed kibicami. Już jest bardzo dużo ludzi i prawdziwa burza owacji. Ale biec trzeba jeszcze długo. Przez Park prowadzą ostatnie trzy mile. Wbiegamy do Parku od strony 5 alei. Przebiegamy dookoła i finiszujemy w środku Parku. Na mecie są zbudowane specjalne trybuny, bilety kosztują tam od 70 do 250 dolarów. I znowu, na pewno myślicie, że ktoś poszedł po finiszu Pauly Radcliff. Nic podobnego. Kiedy ostatnimi siłami dobiegłam na ten końcowy podbieg do mety, zobaczyłam pełne trybuny, ludzie już nawet nie siedzieli, stali i wszystkim krzyczeli. Dopingowali tak, jakby to był decydujący mecz kadry w piłce nożnej. A przecież oni tam byli już nie mniej niż trzy godziny. I jeszcze jedno zdarzenie. Zrozumiałam, że właśnie tacy ludzie, którzy nie patrzą na ciebie jak na ślimaka, a którzy widzą w tobie bohatera, pomimo tego, że jesteś wolniejszy i słabszy od nich, tacy ludzie zrobili maratony popularnym rodzajem sportu w Ameryce i Europie. Oni dążą do podtrzymania słabych i niepewnych ludzi, nie uważają, że jeśli jesteś szybszy, to jesteś lepszy. Jak napisali potem w Newa Jork Times: «Gratulujemy 43471 zwycięzcom maratonu». I to jest bardzo ważne. My wszyscy zwyciężyliśmy. Dlatego też moja rada dla początkujących, nie trzeba bać się być ostatnim, lub biegać wolnej niż sąsiad. To nie ma znaczenia. Ważne jest to, że biegacie, dajecie przykład innym ludziom, zapewniacie sobie dobre zdrowie i rześkość do końca swoich lat – i to jest wasza główna nagroda za długie dni treningów i długie mile maratonu. Medale wręczano od razu po zakończeniu trasy i w mieście do samego odjazdu ludzie ich nie zdejmowali. Widząc, że masz medal, ludzie podchodzili i gratulowali. To jest bardzo fajnie. Mnie nawet na lotnisku gratulowano.

Życzenie.............

Moje życzenie: biegajmy i propagujmy nasz sport. Sami się jednoczmy, wymieniajmy doświadczeniami, informacją, pomagajmy sobie nawzajem. Wszyscy, którzy są zainteresowani szczegółami moich przygotowań, moimi planami treningowymi i rozpiskami, kto chce poznać szczegółowe opisy tras, jestem gotowa wszystko opowiedzieć i pomóc zorganizować i pojechać na maraton swoich marzeń, do Nowego Jorku, Tokio, na Saharę, dokąd chcecie. Pytania i życzenia możecie przysyłać na mój adres elektroniczny: nkalatcheva@goguni.ru lub nk@42km.ru

© 2020 SBBP- bieg poranny Bielany Warszawa This is a free Joomla-Template from funky-visions.de

To my

sbbp3_24032012.jpg